Sam J.R.R. Tolkien, gdy go o to pytano, twierdził, że czuje się hobbitem. To do nich czuł najwięcej sympatii, oni byli mu najbliżsi. (...) przypomnijmy sobie fragment listu pisarza do Deborah Webster, listu, który tyle nam powie o samym Tolkienie, co o jego ulubionym małym ludku, zdradzając o tym ostatnim jeszcze kilka prawdziwie smakowitych szczegółów:
"W gruncie rzeczy jestem hobbitem (pod każdym względem oprócz wzrostu). Lubię ogrody, drzewa i tradycyjnie uprawiane pola; palę fajkę i lubię dobre, proste jedzenie (nie przechowywane w lodówce), natomiast gardzę kuchnią francuską; lubię i nawet odważam się nosić w tych nieciekawych czasach ozdobne kamizelki. Lubię pieczarki (świeżo zebrane z pola); mam bardzo proste poczucie humoru (które nawet przychylni mi krytycy uznają za nieco męczące); chodzę spać późno i późno wstaję (w miarę możliwości). Nie podróżuję dużo. (...) Mam nadzieję, że tyle Pani wystarczy."
Tak oto o krok zbliżamy się do autora wspaniałych dzieł opisujących Śródziemie. Dla tych zupełnie zoelonych. podam tytuł najbardziej znanych powieść: "Hobbit, czyli tam i z powrotem" - jest to wstęp do trylogi "Władca pierścieni", której kolejne części noszą tytuły "Władca pierścieni: wyprawa", "Władca pierścieni: Dwie wieże" oraz "Władca pierścieni: Powrót króla".
Samego Tolkiena irytował (wydaje mi się, iż najbardziej) fakt, iż jego książki fantastyczne odniosły ogromny sukces, a dzieła naukowe przeszły niemal zupełnie niezauważone.
Mam nadzieję, że ten post, mimo iż tak krótki podobał się.
Mam nadzieję, że ten post, mimo iż tak krótki podobał się.
Allys
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz